Przyszłość UE
Socjologowie i politycy zadają sobie pytanie- jaki kształt przyjmie zjednoczona Europa?
Generalnie są dwa modele myślenia i dopóki nie poczytałam xxx stron książki Lewandowskiego to nie wiedziałam, że tak naprawdę jest ich więcej.
Jednak te dwie są najbardziej popularne. Pocytuję troche książkę:
“Pierwszy model to “Europa ojczyzn” z państwami narodowymi, z których silniejsze mają większe uprawnienia, lecz za to pomagają słabszym. Drugim modelem są “Stany Zjednoczone Europy”, czyli wielki naród polityczny, na rzecz, którego państwa członkowskie rezygnują z własnej tożsamości.”
Już w tym momencie wiadomo, że drugi model nie przejdzie, konstytucja europejska padła, nigdy nie będzie wspólnej polityki zagranicznej (każdy dba o własne interesy), socjalnej, podatków. Wątpie by powstała armia europejska, choć może kiedyś..
“Urlich Beck proponuje trzecią wizję “państwa kosmopolitycznego”. Mówi: Przezwycięża ona oba poprzednie warianty. Chodzi tu o stworzenie tożsamości europejskiej płynącej z różnorodności narodowej. Nie o przezwyciężenie narodów, lecz o ich pozytywny wkład do europejskiej tożsamości. O zestrojenie różnorodności, a nie o ujednolicenie. Rozumiem moich brytyjskich kolegów, którzy twierdzą, że należy uznać odmienność poszczególnych kultur politycznych. Kosmopolityzm opiera się na tolerancji. Tak silna kultura polityczna jak brytyjska- która właśnie z kosmopolitycznej perspektywy odegrała tak ważną rolę w walce z III Rzeszą- musi znaleźć poczesne miejsce w Europie. Podobnie jak kultura francuska czy polska. Europejska konstytucja musi tolerować rodzime tradycje konstytucyjne. Model kosmopolityczny sprawia, że możliwa jest jedność w wielości, a zarazem przypisanie pewnych prerogatyw Europie jako całości.”
Jakoś tak koncepcja nie podoba mi się, najbardziej przykuła mą uwagę i spodobała mi się ta czwarta:
Koncepcja Altermatta- “Jego zdaniem zjednoczona Europa powinna wziąść przykład z Imperium Rzymskiego, które w pierwszej kolejności miało fundamenty polityczno-prawne, a dopiero w drugiej podstawy kulturowe. Europejska integracja nigdy nie zrodzi czegoś takiego jak naród europejski. Na niewielkim kontynencie europejskim zagrożeniem nie są narody same w sobie, lecz ich nacjonalizm jako kompensacyjna ideologia. Dlatego musi nastąpić denacjonalizacja Europy. Różnorodność kulturowa i historyczna naszego kontynentu sprawia, że Unia Europejska nie może się opierać na etnicznej wspólnocie pochodzenia- tym bardziej- na wspólnych mitach i wspólnej pamięci, lecz na politycznej kulturze demokracji, praw człowieka i praworządności. Należy unikać etnizacji polityki, rozróżniać “etnos” i “demos”,nie zakładać przymusowej asymilacji. Natomiast cudzoziemscy przybysze powinni zaakceptować reguły polityczno- prawne Europy, w której chcą żyć, nie rezygnując z własnej kultury i religii. W jednym systemie politycznym będą współistniały różne kręgi kulturowe.”
Nie powstanie jeden naród europejski.. jeden i taki sam Europejczyk. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy ze zróżnicowania Europy pod względem kulturowym, historycznym, mentalnościowym etc. Możemy harmonizować systemy prawne, ujednolicać systemy gospodarcze, lecz z ludźmi i kulturą nie da się tego zrobić.

Napisz odpowiedź