Najszczęśliwsze miejsce na świecie
Trafiłam dziś na onecie na bardzo ciekawy artykuł, aż sama się zdziwiłam:
“Dziś modne jest mówienie o śmierci geografii. Żyjemy w wieku bezprzewodowym, w wieku Internetu, w którym miejsce nie ma już większego znaczenia. A może tak nie jest? Pogłoski o zmierzchu geografii okazują się znacznie przesadzone.
Faktem jest, że miejsce ma znaczenie i to często w sposób niespodziewany. Internet pozostaje zjawiskiem głównie na skalę lokalną, natomiast liczba osób podróżujących dla przyjemności oraz w interesach znacznie wzrasta. Weźmy na przykład szczęście. Możny by pomyśleć, że w czasach globalizacji i wiadomości błyskawicznych różnice w poziomie szczęścia w różnych krajach zmaleją. Nie zmalały. Psychologowie z Uniwersytetu w Leicester w Wielkiej Brytanii opracowali ostatnio pierwszą na świecie mapę szczęścia.
Korzystając z danych pochodzących z nowo powstałej nauki o szczęściu, stworzyli atlas z obszarami szczęścia oznaczonymi kolorami – topografię nastrojów od Suazi po Singapur. Szczęście, jak się okazuje, jest jak ropa. Niektóre kraje mają jej w bród, a niektóre wcale.
Na mapie czai się parę niespodzianek. Państwa Ameryki Łacińskiej są wyjątkowo szczęśliwe, mimo iż są stosunkowo biedne, a ich sytuacja polityczna jest często niestabilna. Niektórzy naukowcy określili ten fenomen jako “dodatkową zaletę krajów latynoskich”. Wytłumaczeniem mogą być bliskie więzy rodzinne w krajach Ameryki Łacińskiej oraz wśród wielu Latynosów mieszkających w Stanach.
Odsuńmy prawione na pocieszenie banały oraz pseudo-psychoterapeutyczne gadanie o “naszym wewnętrznym dziecku”, a okaże się, że to, czy jesteśmy szczęśliwi zależy w głównej mierze nie od tego kim jesteśmy, ale gdzie jesteśmy. Nie chodzi wcale o klimat, topografię, czy jakąś tajemniczą “energię”, ale o kulturę danego kraju. Niektórym krajom uszczęśliwianie swoich obywateli udaje się po prostu lepiej niż innym – Mołdawianie są ponurzy, a Szwajcarzy niezmiennie zadowoleni.
Badania wskazują z dużą pewnością na wpływ czynników zewnętrznych. Na nasze szczęście wpływ ma przede wszystkim jakość rządzenia, ufność w innych ludzi, a także – do pewnego stopnia – pieniądze.
Istnienie związku pomiędzy geografią a szczęście podpowiada nam sama intuicja. Mówi się o poszukiwaniu szczęścia, o znajdowaniu zadowolenia, tak jakby szukało się konkretnych punktów na mapie – rzeczywistych lokalizacji, do których można by się udać, gdyby tylko miało się właściwą mapę i umiejętność poruszania się z nią. Co mam na myśli, wie na pewno każdy, komu w trakcie wakacji na, powiedzmy, wyspie karaibskiej przez głowę przemknęła myśl: “Tutaj mógłbym być szczęśliwy”.
Jako korespondent zagraniczny w Radio Stanów Zjednoczonych, byłem w miejscach takich jak Irak, Afganistan czy Indonezja. Miejscach nieszczęśliwych. Do pewnego stopnia miało to sens. Nieświadomie zaobserwowałem podstawową zasadę pisarstwa. Pisz o tym, na czym się znasz. Dlatego przemierzałem świat opowiadając o ponurych nieszczęśliwych ludziach. Prawda jest bowiem taka, że ludzie nieszczęśliwi, mieszkający w beznadziejnie smutnych miejscach, są dobrym tematem do pisania. Ich historie chwytają swoim tragizmem za serce. Mogą być jednak również prawdziwym koszmarem.
A gdyby tak, zastanawiałem się, podróżować przez rok po świecie i nie trzymać się jak wszyscy miejsc związanych z nieszczęściem, ale właśnie tych nieopisanych dotąd miejsc szczęśliwych? Miejsc charakteryzujących się jedną lub paroma cechami, których występowanie prowadzi, w powszechnym mniemaniu, do pełni szczęścia. Takich jak m.in. pieniądze, przyjemność, duchowość, rodzina, czekolada.
Zrobiłem to, co pomyślałem – na rok wyruszyłem w podróż, która pozwoliła mi dowiedzieć się wielu rzeczy na temat szczęścia – rzeczy oczywistych, ale też zaskakujących.
Podróż rozpocząłem w Światowej Bazie Danych na temat Szczęścia (World Database of Hapiness) – instytucie, w którym mieści się zebrana wiedza ludzkości na temat zadowolenia (a co najmniej wiedza świata akademickiego na ten temat). Ruut Veenhoven, dyrektor instytutu, wyjaśnia, że najszczęśliwsze miejsca niekoniecznie odpowiadają przyjętym z góry założeniom. Niektóre z najszczęśliwszych krajów świata, np. Islandia i Dania, są homogeniczne, co burzy amerykańskie przekonanie, że siła, a wraz z nią szczęście, tkwią w różnorodności.
Jedno z odkryć Veenhoven’a nie przysporzyło mu popularności wśród współpracujących z nim socjologów. Sprawdził bowiem, że szczęścia nie przynosi dystrybucja dochodu. Kraje, gdzie przepaść pomiędzy bogatymi i biednymi jest duża, nie są wcale mniej szczęśliwe od tych, gdzie bogactwo dystrybuowane jest równiej. Są czasami nawet szczęśliwsze.
Nie podoba się to moim współpracownikom – mówi Veenhoven. – Tutaj, na wydziale socjologii, nierówność społeczna jest poważną kwestią. Zbudowano na niej poważne kariery naukowe.
Kolejny zaskakujący wniosek – w niektórych z najszczęśliwszych krajów na świecie jest zimno i ciemno. To by było na tyle, jeśli chodzi o rezerwowanie biletu na wycieczkę do tropikalnego raju.
Niezbyt zaskakujące jest natomiast to, że ludziom lepiej się wiedzie w krajach demokratycznych, niż pod rządami dyktatatorskimi, pomimo iż nie jest oczywiste, co tutaj jest skutkiem, a co przyczyną. Być może jest tak, że kraje szczęśliwe chętniej przyjmują demokrację, a nie na odwrót. Kolejnym zasadniczym warunkiem stworzenia szczęśliwej nacji jest ufność w innych ludzi – fakt kłopotliwy dla zwolenników szczęścia w amerykańskim wydaniu. W 1960 roku ufność w innych ludzi pokładało 58 proc. Amerykanów. W latach 90-tych opinię tę podzielało zaledwie 35 proc. społeczeństwa.
Jaką jeszcze lekcję możemy wyciągnąć z listy najszczęśliwszych miejsc świata? Wniosków jest kilka – pieniądze mają znaczenie, choć mniejsze i innego rodzaju niż można by się spodziewać. Ważna jest natomiast rodzina. Podobnie jak przyjaciele. Zazdrość jest toksyczna. Podobnie jak zbyt intensywne myślenie. Plaże nie są konieczne. Konieczna jest jednak wdzięczność.
Powracającym tematem są związki. Jean-Paul Sartre powiedział kiedyś: “Piekło to inni”. Mylił się jednak albo przebywał za często w niewłaściwym towarzystwie. Nowo powstała nauka na temat szczęścia udowodniła, że nasza satysfakcja jest w znacznej mierze – w około 70 proc. – uzależniona od ilości i jakości związków.
Jestem przekonany, że to nie cechy danych krajów są wyznacznikiem szczęścia, ale to w jaki sposób są zestawione. Właściwe promocje pomiędzy nimi udało się osiągnąć choćby w Islandii. Jest to kraj mały, ale kosmopolityczny. Ciemny a zarazem jasny. Produktywny a zarazem wyluzowany. Mariaż amerykańskiego zdrowego z rozsądku z europejskim odpowiedzialnością społeczną. Perfekcyjny zestaw elementów szczęścia.
Veenhoven, szczęśliwy kurator bazy danych, miał rację mówiąc: “Szczęście wymaga znośnych warunków do życia, ale niekoniecznie od razu raju”. Ludzkość ma niezwykłą zdolność do dostosowywania się. Przeżyliśmy epokę lodową. Możemy przetrwać wszystko. Znajdujemy szczęście w różnorodnych miejscach, a miejsca – podobnie jak zresztą ludzie – mogą się zmieniać. Atlas szczęścia musi być więc wyrysowany ołówkiem.
Słowo utopia ma dwa znaczenia. Oznacza zarówno “dobre miejsce”, a także “nigdzie”. I tak powinno być. Najszczęśliwsze miejsca to, jak sądzę, te po tej stronie nieba. Nie chcemy żyć w miejscach idealnych, podobnie jak nie do zniesienia byłoby życie z osobą idealną. Jak napisał George Bernard Shaw w swojej sztuce “Człowiek i nadczłowiek”: “Szczęśliwe życie! Nie zniósłby tego żaden człowiek – to byłoby piekło na ziemi”.”
Według Forbesa najszczęśliwszym krajem świata jest Dania..

Napisz odpowiedź