Spalona żywcem
Książka Spalona żywcem jest poruszająca. Świadectwo Souad jest straszne, brak słów by opisać piekło, które przeszła..
Urodziła się w małej wiosce gdzieś w Cisjordanii. Była to jedna z wielu wsi na świecie, w których panuje prawo zwyczajowe. Wyjaśnię niedługo co to znaczy. Europejska definicja raczej tu nie pasuje..
Zasady panujące we wsi były okropne. Wiele nieświadomych czynów typu- spojrzenie na mężczyznę, rozmowa z nieznajomym mogły sprawić, że uznawano dziewczynę za charmutę (dziwkę). To była najgorsza rzecz jaka mogła spotkać kobietę. Wtedy po prostu zabijano ją, palono, duszono, cokolwiek, bo trzeba było oczyścić honor rodziny. (to brzmi brutalnie, bo to jest brutalne, tak chce to pokazać)
Życie Souad nie było proste. Ojciec ją ciągle bił (matkę i rodzeństwo też). Nie było dnia bez bicia, albo ją lał, że ledwo chodziła, albo kopał, bił po głowie (patologia- tak byśmy to nazwali). Siniaki na całym ciele, poobijane ciało. To było normalne. Ciężko harowała, musiała wykonywać wiele obowiązków (gdy cokolwiek robiła źle od razu była bita).Była traktowana jak niewolnica, jak śmieć.
W tego typu wsiach, kobiety mają wiele dzieci, rodzą jedno po drugim. Źle mieć córkę, wiele córek, bo to tylko ciężar. Na większy szacunek zasługuje krowa czy owca. Tak twierdził ojciec Souad. Zwierząt nie bił, córki tak. Souad wiedziała, że matka urodziła więcej dzieci. Zastanawiała się, gdzie one są. Pewnego razu dostała odpowiedź. Zobaczyła jak matka rodzi, po czym dusi noworodka. Było to czymś tak normalnym w tej wsi..Nam się to w głowie nie mieści. Tak się postępuje tylko z dziewczynkami. Gdy rodzą się dziewczynki jest to samo zło, tragedia wręcz. Mąż bije żonę za to, że rodzi mu córki (bo wg niego to jej wina).
Zostało to już w jakimś sensie zbadane. Parę razy czytałam o tym,że w krajach muzułmańskich czy w Chinach często zabija się noworodki płci żeńskiej, jeszcze częstrze są aborcje. Gdy kobieta dowiaduje się, że jest w ciąży z dziewczynką, od razu podejmuje decyzję o aborcji..i po problemie..jest wiele kobiet po kilku aborcjach, bo chcą koniecznie syna..
straszne..
Matka zabiła swe dziecko..jednak Souad widziała gorszą rzecz. Widziała jak jej brat udusił własną siostrę. Było to czymś normalnym, widocznie dopuściła się jakiegoś złego czynu, widocznie była charmuta. Wtedy wypada zabić, a nawet trzeba. Gdy się tego nie zrobi schańbi się, straci się honor, a to jest najważniejsze. Nazywa się to fachowo- zbrodnia honorowa.
Souad marzyła by wyjść za mąż, by zacząć nowe życie u boku męża. To co, że często mąż był tyranem, bił, pomiatał. Każda kobieta tego chciała. Żadna nie chciała być starą panną, bo to wstyd, pośmiewisko. Poza tym gdy ma się męża można: nie patrzeć już pod nogi a prosto przed siebie, wejść do sklepu, depilować się, nosić biżuterię. Wydanie za mąż córki było interesem dla ojca. Dostawał za to pieniądze. Małżeństwa oczywiście były ustawiane. Panna młoda nie widziała wcześniej narzeczonego, dopiero w dniu ślubu. W dniu ślubu najciekawsza była “próba”. Lepiej było ją przejść inaczej.. charmuta.. Chodziło o to, że kobieta ma być dziewicą. Po nocy poślubnej pan młody wywieszał zakrwawione prześcieradło, na widoku(np na balkonie), by każdy mógł ujrzeć i zobaczyć, że była dziewicą, przeszła próbę, była czysta. Dzień ślubu wyglądał tak fajnie, uroczyście. Parę stron dalej czytamy, że od razu mąż bił żonę, ciągał po ziemi za włosy, bił gdy była w ciąży aż poroniła.. normalne? tak.. tam to normalne. Zupełnie.
Souad marzyła by wyjść za mąż jednak panowała tam pewna zasada. Kolejka. Najpierw najstarszą córkę się wydaje za mąż, potem kolejne.
Miała 17 lat gdy zakochała się w nim (naprawdę 19ście, jednak nie wiedziała o tym). Nazywał się Faiez. Był sąsiadem. Ładny, elegancko ubrany itd. Chłopak nie był głupi, wykorzystał naiwną dziewczynę. Spotkali się trzy razy. Zaszła w ciążę. Gdy się o tym dowiedział, przestał się z nią spotykać.
Miłość przedmałżeńska to synonim śmierci. To hańba dla rodziny. Trzeba ją zmyć. Inaczej jest to tragedia, rodzina musi się wynieść ze wsi, bo jest potępiona.
To jest właśnie te prawo zwyczajowe, upoważnia ono do zbrodni honorowej (zgrzeszyłaś, byłaś nieposłuszna to trzeba cię zabić, dla dobra rodziny i wszystkich). Koran nie mówi o tym. Nie stawiajcie znaku równości islam= zbrodnie honorowe. Nie. Dzieje się to w wielu miejscowościach na Bliskim Wschodzie, w wielu krajach. Tam, gdzie panuje prawo zwyczajowe.
To tak jak z terrorystami. Terroryści to fanatycy, wypaczenie, wielu muzułmanów nie popiera ich. Al-Kaida to mała grupka osób w porównaniu do wszystkich muzułmanów. Tak samo jest z tym. Autorytery islamskie król Husajn, książe Hassan wypowiedziały się publicznie przeciw tym zbrodniom. Wielu immamów, chrześcijańskich duchownych wyjaśnia, że zbrodnia honorowa jest czymś całkowicie nieznanym w Koranie czy w Ewangelii.
Dla mnie to jest chore. W książce opisane jest życie w tej osadzie, panujące tam zasady. Gdy na chwilę przenosimy się do miasta, które jest niedaleko, widzimy, że tam jest zupełnie inaczej. Kobiety się malują, odkrywają ciało. Dla Souad to niewyobrażalne. Mała odległość a inny świat.
Nim przejdę do dalszej części jej historii, przytoczę jej słowa. Spróbujcie sobie wyobrazić to miejsce, gdzie mieszkała: “Wiele dziewczyn jest bitych, maltretowanych, duszonych, palonych, zabijanych. I dla nas, tam, jest to całkiem normalne. Moja własna matka chciała mnie otruć, by zakończyć pracę mojego szwagra, i dla niej było to czymś oczywistym, stanowiło część jej świata. To właśnie jest normalne życie dla nas, kobiet, tam jesteś bita- to normalne. Zostałaś spalona- to normalne, zostałaś uduszona- to normalne, jesteś maltretowana- to normalne. Krowy i barany, jak mawiał mój ojciec, zasługują na więcej szacunku niż kobiety. Jeśli nie chcemy szybko umrzeć, musimy być grzeczne, posłuszne, musimy się czołgać, pełzać, wychodzić za mąż jako dziewice i rodzic synów. [..] Gdyby przyszło mi tam żyć, stałabym się tak normalna jak moja matka, która dusiła swoje własne dzieci. Może też zabiłabym własną córkę. Może pozwoliłabym ją spalić. Teraz wiem, że to potworne. Ale gdybym tam została, postępowałabym jak oni.”
Gdy rodzice dowiedzieli się, że jest w ciąży, nastąpiła narada, zapadł wyrok.
Souad podsłuchała trochę rozmowę, wiedziała, że coś ją czeka. Nie wiedziała tylko co. Następnego dnia rodzice wyszli, zostawili ją samą. Wyrok miał wykonać szwagier. Zbliżył się do niej i powiedział: zajmę się tobą, po czym oblał ją benzyną i podpalił…dziewczyna zaczęła płonąć..
W oczach mieszkańców wsi był bohaterem, był kimś kto zasługuje na uznanie. Morderca, zbrodniarz? nie, zdecydowanie bohater..Tacy jak oni niczym nie ryzykują, rzadko toczy się przeciw nim postępowanie, praktycznie nie są skazywani.
Wybiegła płonąc na ulicę. Obudziła się w szpitalu. Cała poparzona. Strasznie cierpiała. Pewnego dnia odwiedzili ją rodzice. Matka wyjęła szklankę z trucizną, poprosiła ją by wypiła. Przecież żyła, hańba nie została zmazana. Musiała umrzeć. Jednak plan jej przerwał lekarz. Zakazał rodzicom widywania córki (skoro się nie udało to sami chceli ją uśmiercić..). W tym stanie, w szpitalu, urodziła w 7 miesiącu dziecko. Zabrano je.
Cudem przeżyła i została odratowana dzięki Jacqueline, która zajęła się nią. Jacqueline była Europejką, bodajże Szwajcarką, pracowała w ogranizacji humanitarnej “Ziemia ludzi”. Gdy dowiedziała się o Souad postanowiła jej pomóc, uratować ją. Wiedziała, że w tym szpitalu ona umrze (panowały tam beznadziejne warunki, tam się raczej oczekiwało na śmierć niż zdrowiało..). Z pomocą jednego z lekarzy pozałatwiała wszystko. Odnalazła dziecko, załatwiła wizy i wiele, wiele innych spraw i zabrała Souad z synkiem do Szwajcarii.
Souad przeszła wiele przeszczepów skóry, operacje by mogła normalnie żyć. Ale czy jej życie było kiedykolwiek po tym normalne? nie. To dramat już do końca dni. Poznała w Szwajcarii faceta. Wyszła za niego za mąż. Urodziła dwie córki. Próbowała popełnić samobójstwo. Jej życie łatwe nie było. Korzystała z pomocy psychologa (czy psychiatry). Nie mogła nałożyć krótkiej spódniczki, bluzki z krótkim rękawem, stroju kąpielowego. Nie mogła. Cały rok chodziła zakryta od góry do dołu. Miała przecież wszędzie blizny po poparzeniu. Czuła się brzydka i beznadziejna. Jakoś się jej życie ułożyło.
Przez wiele lat gryzła ją jedna rzecz. Syna oddała do rodziny zastępczej. Wiedział o nim tylko jej mąż i Jacqueline. Córki nie wiedziały. Wyznała im prawdę, polubiły starszego brata. Książka niby kończy się w jakimś sensie optymistycznie, jednak ta kobieta nigdy nie będzie mogła normalnie żyć. Została skrzywdzona na całe życie. Wolała umrzeć niż tak żyć.
Są na świecie miejsca gdzie dzieją się takie rzeczy, gdzie coś, co dla nas jest patologią, jest czymś chorym, niewyobrażalnym jest czymś normalnym, czymś co się toleruje, bo to normalne, to prawo.
Pewnie słyszeliście, bo głośno było o przypadku kobiety z Afryki, którą chciano ukamienować za cudzołówstwo. To też przykład prawa zwyczajowego, zbrodni honorowej. Jesteś dziwką, splamiłaś honor to trzeba cię zabić.. to takie straszne. Dla nas Europeczyjków, którzy mamy inną mentalność, myślenie, przestrzegamy praw człowieka, propagujemy je na całym świecie jest to nieludzkie, chore.
Takie rzeczy dzieją się, tylko wiele osób nie ma o tym pojęcia.
Jeśli kogoś interesują takie problemy, chce poczytać o wstrząsających sprawach, to polecam książkę Kwiat pustyni. O obrzezaniu kobiet (okaleczanie dziewczynek w wieku 5 lat; książka osoby, która to przeszła, modelki Dirie Waris). Okrucieństwo, okropieńswo. Afryka.. brak słów.. a to się naprawdę dzieje..daleko ale dzieje się..

Napisz odpowiedź