Chude jest brzydkie
Trafiłam dziś na ciekawy artykuł z The Daily Telegraph
“Magazyny mody retuszują zdjęcia anorektycznych modelek, by wyglądały one na grubsze niż są w rzeczywistości.
Taka praktyka jest odpowiedzią na zarzuty krytyków, którzy twierdzą, że lansowanie modelek o tak zwanym „rozmiarze zero” wywołało epidemię zaburzeń odżywiania wśród młodych dziewcząt. Przemysł mody od dawna oskarżany był o „odchudzanie” modelek i aktorek na zdjęciach, a teraz, by odeprzeć krytykę, stosuje tę samą technikę, tylko w drugą stronę.
Belinda Coleman z agencji retuszerskiej The Shoemakers Elves stwierdziła, że pojawił się trend pokazywania mniej „ekstremalnych” wizerunków chudości i podkreślania figury. – Kiedy modelki wyglądają na szczególnie wychudzone, magazyny mówią: „Nie możemy tego zamieścić – wypełnijcie im piersi”. Obecnie przesadna chudość oceniana jest równie negatywnie, jak nadwaga. Wszyscy boją się, że ich czasopismo albo marka zostaną skojarzone z promowaniem bardzo szczupłych dziewczyn, są więc dużo bardziej ostrożni.
Inna agencja, iWanex Studio, trzyma swoje portfolio ze zdjęciami słynnych osób przed i po retuszu dla magazynów. Na jednej z fotografii „po” uda aktorki Cameron Diaz zostały wyraźnie poszerzone, ramiona wypełnione, a brzuch wygładzony i zaokrąglony, natomiast wystające kości biodrowe ze zdjęcia „przed” zamazane.
Nicky Eaton, szefowa działu prasy i PR w Conde Nast, wydawcy „Vogue’a”, „GQ” i „Glamour”, potwierdza, że zdjęcia modelek są ulepszane, by ich figury wyglądały na pełniejsze. – Zdarzają się przypadki, że modelki rezerwowane są na długo przed sesją, a gdy pojawiają się dwa miesiące później, wyglądają mniej zdrowo i mają widoczną niedowagę. Nie bylibyśmy zadowoleni pokazując je w takim stanie, muszą więc wyglądać trochę pełniej – opowiada.
Jednak Susan Ringwood, dyrektor generalna organizacji charytatywnej Beat, zajmującej się zaburzeniami jedzenia, potępia tę praktykę. – Poprawianie ciał modelek, by ich sylwetka wyglądała na bardziej zaokrągloną, świadczy o tym, że branża zdaje sobie sprawę z poważnego problemu. Ale zupełnie nie pojmują sedna sprawy – stwierdza. – Powinni wykorzystywać przede wszystkim naturalne, zdrowe modelki, a nie retuszować zdjęcia, żeby stworzyć tylko takie wrażenie.
Kate Finnigan, redaktorka działu Styl w magazynie „Stella”:
– Branża mody od lat majstruje przy ciałach kobiet: retuszuje ich zdjęcia, wyszczuplając uda, spłaszczając brzuchy, zaokrąglając piersi, wygładzając skórę. Jeżeli sławna osoba lub modelka może być cyfrowo poprawiona, by wyglądała doskonalej, zwiększając tym samym prestiż produktu i jeszcze bardziej napychając kieszenie globalnych marek, to branża w maksymalnym stopniu wykorzysta dostępną technologię, by to zrobić.
Ponieważ przepracowałam trochę czasu w magazynach z górnej półki, mogę powiedzieć, że widok grafików pochylających się nad oryginalnym zdjęciem niczym chirurdzy nad stołem operacyjnym, zaznaczających kobiece fałdki i krągłości do usunięcia lub uwydatnienia jest równie częsty jak stylizacje fryzury. Każdy ilustrowany magazyn ma własną kolekcję anegdot związanych z retuszami – niektóre są bardziej sensacyjne niż pozostałe. Doskonale pamiętam legendę o sesji okładkowej Jennifer Aniston, kiedy ciało aktorki po prostu „nie dawało rady”, skończyło się więc na doklejeniu jej głowy do tułowia dziewczyny o świetnej figurze i ze sporym doświadczeniem zawodowym. Nie dziwi mnie więc, że w ramach tych cyfrowych oszustw teraz także pogrubia się chude modelki. Oni muszą przecież nadążać za trendami, a ultra-chudość nie jest już fajna. Szkielet wyszedł z mody, ale na szczęście rozwiązanie jest o kliknięcie myszki: zamazać wystające żebra tu, wygładzić podkrążone oczodoły tam, i nikt spoza branży się na tym nie pozna.
Ktoś mógłby powiedzieć, że jest to przynajmniej krok w słusznym kierunku: dodawanie ciała, zamiast odejmowania – można więc wnioskować, że ten najnowszy trend jest dobry dla kobiet. Przemysł mody chyba wreszcie zrozumiał, że prezentowanie kobiecej figury z niedowagą jako ideału, do którego trzeba dążyć, przestało być akceptowanym narzędziem marketingowym.
W rzeczywistości jest to jednak działanie wyłącznie dla własnej korzyści. Retuszowanie chudych dziewczyn nie pomaga nikomu oprócz reklamodawców, a już najmniej samym poprawianym modelkom.
Czemu te biedne kobiety jeszcze pracują? Redaktorzy mody, dyrektorzy kreatywni, projektanci, producenci sesji i agencje nie powinni zatrudniać dziewczyn wyglądających tak niezdrowo, że ich prawdziwe zdjęcia mogłyby zostać uznane za nieatrakcyjne, niepokojące czy nawet przykre.
Jeżeli modelka przychodząca do agencji wygląda na nie dość zdrową lub niezdolną do pracy, powinno się ją skierować do kogoś, kto mógłby jej pomóc, a nie ustawiać przed obiektywem aparatu. Obawiam się, że ten najnowszy trend to nic innego, jak próba zamiecenia pod dywan poważnego problemu, którego nie da się wyretuszować.”
No właśnie retusz nic nie da, dalej ta dziewczyna będzie straszącą anorektyczką i dalej będzie problem.
To pozytywne co dzieje się we Francji. Mam nadzieje, że po Paryżu inne stolice mody pójdą za jego przykładem i wprowadzą podobne zakazy (Francja:stop anoreksji). Izba niższa francuskiego parlamentu przyjęła projekt ustawy, zakazującej propagowania skrajnej chudości. Zakaz dotyczy wszystkich m.in magazynów mody, agencji reklamowych i internetu. Za kilka tygodni projekt ma trafić do francuskiego Senatu. Kreatorzy mody są przeciwni tej koncepcji(wiadomo czemu). Innego zdania są lekarze i psycholodzy zajmujący się leczeniem chorych na anoreksję.
O problemach chorobliwie chudych kobiet zrobiło się w świecie mody głośno, gdy w 2006 roku zmarła brazylijska modelka chora na anoreksję.
Już rok temu Hiszpania zabroniła wypuszczania na wybieg modelek, których indeks masy ciała (BMI) jest niższy niż 18 (norma to BMI między 19 a 25).
Francuska minister zdrowia Roselyne Bachelot nie wyklucza, że Francja będzie lansować podobny zakaz propagowania chudości w całej Unii Europejskiej, gdy w lipcu obejmie przewodnictwo w UE.
super.

Napisz odpowiedź